kategoria: Blog
Na początku historii firma Stevea Jobsa z Cupertino kierowała się jedną ważną ideą: tworzyć bardziej przyjazne i profesjonalne komputery niż te z Windowsem na tapecie. Po wielu latach sukcesów idea firmy Apple uległa pewnym zmianom gdyż Apple przestaje być firmą elitarną a coraz bardziej prze w kierunku rynku masowego, tym samym zgniatając konkurencję i zarabiając miliardy dolarów.
Sama elitarność produktów w Polsce jest jednak ciągle bardzo zauważalna chociażby z racji cen ale nie tylko. Produkty sygnowane logiem nadgryzionego jabłka są przede wszystkim mało znane i dlatego zaciekawiają. W takich krajach jak USA, czyli największym rynku zbytu elitarność nie ma większego znaczenia. iMaci, MacBooki, iPady, iPody oraz iPhony stały się tak oczywistym elementem środowiska Amerykanów iż Ci nie wyobrażają sobie życie bez nich a posiadać którykolwiek z wyżej wymienionych produktów to norma.
To jednak doprowadziło do pewnego dysonansu. Dyrektor przywdziewający czarny golf, prezentujący produkty na konferencjach podczas których wypija kilka butelek wody stoi rozkrokiem pomiędzy starymi użytkownikami a masą krytyczną. Jedni doceniają elitarność oraz stabilność produktów takich jak np Mac OS jednak nie przynoszą gigantycznych zysków a drudzy podążają za falą mody oraz społecznym naciskiem i wręcz odwrotnie przynoszą miliardy.
Jednym z argumentów popierających słuszność powyższej tezy jest chociażby Mac OS który niebawem doczeka się nowej odsłony w postaci Lwa (ang. Lion). Cytując poetę chciałoby się rzec “jaki jest lew, każdy widzi”. Pytanie czy takiego kota chcieliśmy ujrzeć? Lekko wyleniały od starości, z przerzedzoną grzywą i o tępych pazurach bez silnych w rozszarpywaniu na strzępy? Czy ktoś tu nie próbuje zwodzić nas nowymi bajerami jednak w najmniejszym stopniu nie zadbał o to co najważniejsze? Ostatnia część konferencji na której mogliśmy ujrzeć kilka z nowych funkcjonalności Mac OS Lion nie zaskoczyła
Odpowiedź brzmi i tak i nie. Dla kupujących produkty Apple głównie z powodu prostoty użytkowania tego typu usprawnienia systemu na pewno przypadną do gustu. Innej grupie czyli takiej dla której najbardziej liczy się szybkość pracy i stabilność systemu, usprawnienia typu “Mission Control” będą zbyteczne i zbyt wydumane. Nie wiemy jeszcze do końca jak będzie wyglądał najnowszy system jednak już dziś możemy określić pewną drogę przyświecającą koncernowi i nie których może ona niestety niepokoić.
Nie jest przecież tajemnicą, że jak każda firma, ta z Cupertino również chce zarabiać jak najwięcej. Mowa o wyższych ideach bądź ratowaniu świata przed złem to co najwyżej pijarowa zagrywka. To jednak nie przekonuje sceptyków, których rodzi się z każdą minutą coraz więcej, nawet w grupie osób posiadających produkty wspomnianej firmy i nie mającej na jej punkcie obsesyjnej odrazy bądź uwielbienia.
Zastanawiającym jest dzisiaj czy rzeczywiście pojawi się trend w którym starzy użytkownicy wykorzystujący produkty Apple głównie do pracy oraz innych profesjonalnych zastosowań przestaną ufać Jobsowi i z lekkim sentymentem będą wspominać dawne czasy. Zastanawiające jest również to, nie czy w ogóle, a kiedy, firma z Redmond będzie musiał przyznać się do porażki w starciu z nowym rozdającym karty Applem.
Steve Ballmer będzie musiał zmierzyć się z masową ekspansją swojego imiennika, natomiast ten drugi będzie musiał udobruchać starych wyjadaczy czymś więcej niż bajerami. Jedno jest jednak pewne. Konkurencja zawsze dobrze wpływa na traktowanie klienta oraz jakość nowych produktów, dlatego mnie jako konsumenta z jednej strony bardzo cieszy wejście Apple do piaskownicy Microsoftu i innych producentów jak np HTC a z drugiej głęboko zastanawia co przyniesie przyszłość. Czy iPad za 5 lat dalej będzie najlepiej sprzedającym się tabletem? Czy Mac OS dalej będzie bardziej stabilnym systemem niż Windows. Czy iPhone będzie synonimem najprostszego w obsłudze smartphoneu o dużych możliwościach? Na te i wiele innych odpowiedzi przyjdzie nam poczekać.
Zostaw komentarz